Chaos to porządek, którego nie rozumiemy

Można tak powiedzieć, ale po co tak mówić?

Login:
Hasło:
Zarejestruj się!
Nie podoba mi się kraj, w którym żyje. My młodzi mamy coraz ciężej, wszystko drożeje, a skąd mamy mieć na to pieniądze.

Ci co mają nie wiedzą co to jest bieda i nie wiedzą jak nam utrudniają życie i start. Nie pomogą nam, a zawzięcie będą bronić swojego ego i nakładać na nas co raz więcej wydatków, że będziemy musieli 4 osobową rodzinę wyżywić za ile 100-300 zł, a resztę nam zabiorą, bo wiedzą co dla nas "dobre". A gdzie pieniądze na leki, rozrywkę, szkołę ? Co gorsze okaże się, że zarobki zbyt duże, aby liczyć na pomoc, choć naprawdę niewiele zostaje. Łatwiej kogoś będzie oskarżyć. Przeczytałam dziś, że będą mogli "zaaresztować bloga". Może nawet wiezienie po wypowiedzi, któż to wie. Wiem, że to dość pesymistyczny obraz, to świat w jakim nie chce żyć, ale on będzie trwał dopóki nie sprzeciwią się temu wszyscy, a o taki sprzeciw trudno.

Mam ochotę wstać, szybko się spakować i uciec, żeby choć przez chwilę poczuć się wolną. Nie chce żyć w świecie, w którym pewnego dnia mieliby zacząć mnie podejrzewać i decydować o moim życiu. Nie mogę patrzeć na bezmyślność i głupotę ludzi. Wiem, że nie powinnam oceniać innych, tylko to wszystko doprowadza mnie do szału...
26.01.2012 o godz. 10:36
Kolejne papiery nad którymi zastanowią się i o które zapytają nas po fakcie, jak z Grecją, itp. Przedstawianie ogólnego zarysu, brak konkretnych szczegółów. Poza tym na stronie wprost 24 możemy przeczytać: "Michał Boni oświadczył, że osoby stojące za atakami na strony rządowe z ostatnich dni powinny być ścigane. Najbliższa przyszłość pokaże, czy protestujący internauci zostaną przez władze ukarani. Większość protestujących obawia się, że przy okazji walki z piractwem ACTA wprowadzi cenzurę w internecie."

Chodzi w szczególności o drugie zdanie. Moimi oczami wygląda to tak jakbyśmy mieli być za, bo być może mogą chcieć ukarać nas internautów za protest, czyli za nie - czy można te słowa odebrać za groźbę? Odpowiedzcie sobie sami. Czy to nie narzucanie nam własnego zdania i mówienie nam co jest dobre? Istne ograniczenie wolności i pozbawienie praw do wolnej wypowiedzi i decydowania, a w szczególności sprzeciwu. Być może tak, być może nie, tu równie pozostawiam wam ocenę.

Najprawdopodobniej tyle osób jest przeciwko, że nie dają sobie rady, plus ataki internetowych geniuszy, których nie będę oceniać, czy to co robią jest dobre czy złe, ale trzeba przyznać, że są sprytni, zdolni i szybcy, za te cechy należałoby pochwalić, a za zachowanie nie mnie oceniać.

Nie będę nikogo nawoływać do buntu, nie będę nikomu mówić co dobre, bo tylko człowiek sam dla siebie powinien decydować co jest wg niego dobre, a nie inny człowiek, a tym bardziej rząd. A wy co o tym myślicie?
24.01.2012 o godz. 09:41
Dawno mnie tu nie było. Musiałam stanąć i zatrzymać się. Spojrzeć prawdzie w oczy i odpowiedzieć sobie kim jestem. Trochę czytałam, gdzie doszłam do wniosku, że na swojej drodze jestem sama. Nikt nie będzie mówił, że dobrze robię pragnąc pełni życia, ale ważne, że wiem już czego pragnę i jak chcę żyć. Jeśli ktoś narzucił mi ramy osobowości, to do wielkich czynów wg niego nie będę zdolna. Na szczęście mam wolną wolę i świadomość, dzieki której możnaby "góry przenosić".
20.01.2012 o godz. 14:56
Niektórzy ludzie są genialni. Bardzo bym chciała poznać takich ludzi, spotkać ich i nie pytać jak oni to robią, bo wiem, że to ciężka praca nad sobą. Miałabym inne pytania, które zachowam dla siebie. Dla mnie to autorytety, z których chciałabym brać przykład. Wzory naśladowania, które wierzą we własne siły.

Nie rozumie ludzi, którzy nie wierzą, że mogłabym również coś osiągnąć, a cieszą się z spektakularnych sukcesów - skromnych, a zarazem znanych ludzi. Przecież oni wyznają zasady pozytywnego myślenia, wiary w siebie i sukces, stale rozwijają się i stawiają wyżej poprzeczkę - sama słyszałam w radiu wywiady na ten temat. Gdy ja przedstawiam te same zasady wśród ludzi, nie padają słowa "uda ci się", a "dobry żart(+ śmiech)".

Dlaczego wierzą w innych? Dlaczego mam być przeciętna? Dlaczego namawiają mnie do robienia rzeczy, w których nie znajdę pasji i spełnienia, bo jak znaleźć spełnienie w sklepowym magazynie na dolnej drabinie w hierarchii, w pracy za niskie zarobki z 800 zł z czego zostałoby niewiele (po odliczeniu wszystkim możliwych kosztów), gdzie nie dadzą mi szans na robienie tego co chce robić naprawdę, a brakuje mi głównie gotówki?

Wole być wolna: własna firma, pisanie, rozwój, czas, przygoda jak moje dobrze zorganizowane, żyjące jak chcą - autorytety, których listę przedstawię innym razem.
05.01.2012 o godz. 14:50
Nie chce być częścią rzeczywistości, a kimś kto ją tworzy. Chce być wolnym człowiekiem. Chce być kimś kto robi co lubi, lubi co robi. Kimś z pasją i indywidualnym charakterem. Chce być kimś kto nie musi już użalać się nad sobą. Płynąć, nie tonąć jak Titanic...



28.12.2011 o godz. 11:53
Dziękuje za komentarze dziewczyny, odpowiem na nie w najbliższym czasie. W dalszym ciągu jest mi przykro. Nie jest tak jak być powinno. Nie mam na nic ochoty, zresztą tydzień w tydzień u dentysty, nie wiem co tam się z tym zębem robi, że plomby jeszcze nie zakłada. Chciałabym tylko kiedyś, zaczepiona na ulicy przez znaną mi osobę odpowiedzieć "... a my się znamy". Może wyszłabym na bufona, albo "wielka pani się znalazła", ale bylibyśmy kwita. Gdybym mogła teraz - chciałabym uciec, zniknąć i przekonać się kogo tak naprawdę to zainteresuje. Gdzieś daleko ... na dziś nie mam nic więcej sensownego powiedzenia, więc kończę tą notkę.





14.12.2011 o godz. 17:12
Smutno mi (mało powiedziane), bo nie wiedziałam, że jestem, aż tak samotna. Nikt mnie nie pamięta, nikt nie wie kim jestem. Tak to moja przeszłość, nie istniejąca smuga deszczu. Jakbym umarła i już mnie nie było, a mi się zdaje, że jeszcze nie jest tak źle. Moje urodziny to było początek, tylko kilka osób o nich pamiętało. A teraz, gdy ktoś mnie nęka z telefonu, gdy rozsyłam spam z zapytaniem czy to może on, okazuje się, że połowa listy pyta "kim jesteś"; "co? nie mam czasu, dupy mi nie zawracaj"; "popierdoliło się, ty się lecz!". Co za poniżenie za jedną wiadomość,a nie robię sapamu,tylko raz na rok (czy to powód do pretensji i nie słuchania moich wyjaśnień???). \

Jaki z tego wniosek: nie istnieje! nie mam mnie! Strzeliłabym sobie w głowę i nikt by tego nie zauważył, oprócz chłopaka i najbliższej rodzinny. Ludzie jak będzie temat rozmowy w toku "wszyscy mnie nie cierpią" to dajcie cynk.

Jest tragicznie, muszę znaleźć sobie towarzystwo, bo praktycznie jestem towarzyskim zombie. Kurwa no za co to? A ja ich szanowałam, życzyłam co i nie wytykałam im niczego!


05.12.2011 o godz. 18:34
Nie mam na nic ochoty. Chce, żeby wszystko się ułożyło. Chce, żeby coś się zmieniło... żebym wiedziała, że to co robię ma sens.


Tagi: refleksje
02.12.2011 o godz. 15:53
Ostatnio jestem bardzo zajęta i postanowiłam zostać pacyfistką. Wkurza mnie pewien polityk, który straszy wojną z powodu waluty. Po cholerę wojna! Ja mam dopiero 20 lat, a w życiu nie osiągnęłam tyle, aby powiedzieć wystarczy, mogę już być spokojna - zrobiłam co do mnie należało. A tu jakiś polityk straszy, że dupa z tego dziewczyno! Trać nadzieje! (Nie mówi o tym głośno, ale można się domyśleć, bo ...) On i jego rodzina wyjedzie i nie będzie brała w tym udziału, a my zwykle kobiety będziemy gwałcone i zastraszone, walczyć o chleb, a nasi biedni mężczyźni mają ryzykować życiem na wojnie w imię patriotyzmu w imię czego? Powrotu tej popapranej władzy, gdzie na osobnika przypada od 100 do 300 tysięcy rocznie. Gdzie mówią, że podwyżki nie są widoczne dla przeciętnego obywatela? A ile ma ten przeciętny obywatel? Niektórzy mają 1500-2000 na 4-5 osób i co z tego zostanie po opłaceniu rachunków? To ździerstwo, a wszystko i tak gówniano działa. Płacić ubezpieczenie, a potem problemy z wypłatą. Płacisz podatki na drogi i szpitale, a drogi i tak są dziurawe, że koło idzie urwać, a autostrada w którą włożyli twoją kasę jest daleko i jeszcze dalej. A w szpitalu, mówią, że limit się skończył, albo, że państwo na to nie daje kasy. O wszystko trzeba ciężko walczyć. Czy któryś polityk oddaje część swojej pensji, żeby naprawdę pomóc narodowi, czy kupuje najnowszego mercedesa? Odpowiedź jest oczywista. Teoretycznie walczy się o wolność, a komu potem lepiej? Kto nie zacznie od zera, bez złych doświadczeń? Nie zgadzam się na takie idee, na takie działania, na takie słowa - trujące umysł i wywołujące strach.
28.11.2011 o godz. 12:20
Co to znaczy porządny? Szanujący się? Dbający o siebie? Postępujący honorowo, a może to sztuka wyrażania swoich myśli? Według mnie to wszystko to co dobrze świadczy o człowieku. Porządny człowiek dba o swoją reputacje, nie wstydzi się postępować słusznie, potrafi pomagać, ale i sprzeciwić się. Jest sobą i nie naśladuje innych.

Jest grupa osób, która wie co to porządność, jest inna, która wie, a robi inaczej, jest grupa, która nie wie i nie chce - traktując to jako bunt przeciw systemowi i gdzie kończą? W wiezieniu, pod latarnią, z pensją poniżej krajowej, wydając na alkohol, rozrabianie. Są też inni, którym pieniądze poprzestawiały w głowie, nie potrafią się dzielić, a tzw. szpan, pogarda i nie porządność jest czymś do pochwalenia się.

To przykre patrzeć jak ludzie potrafią traktować siebie i swoje życie. Jak w tak źle skonstruowanym świecie wychować córkę na porządną i szanującą się kobietę? Jak sprawić, aby syn traktował dziewczyny z szacunkiem, zamiast jak to niektórzy robią to - przelecieć dziewczynę i zostawić, a może zdradzać? Czy prawda nie popłaca? Czy porządni nie są godni naśladowania i szacunku? Czy lepiej iść w górę i patrzeć z lotu ptaka, czy iść dół i omijać boczne wyjścia na górę, patrzeć na ziemię przez błoto.

To kolejna notka pytań, ale na te pytania każdy powinien odpowiedzieć sobie sam.
16.11.2011 o godz. 14:47
Czasami mam ochotę krzyknąć "Ludzie rozejrzyjcie się?" zamiast "Nie róbcie sobie wiochy!". Nie wszyscy wiedzą, ale istnieją portale na których mogą pojawić się twoje zdjęcia, bez zasłaniania twarzy, czy kompromitujące opisy do nich (nawet jeśli byłyby ubrane, zwyczajne; nawet jakby byłaby to tylko twarz). Może nie których kręci kompromitowanie siebie, ale są ludzie, gdy na nich patrzę, którzy z pewnością nie chcieli by usłyszeć o sobie wypowiedzi, że "śmierdzą", "to facet czy baba", "jaki pasztet", etc jeszcze gorsze i mocniejsze słowa. Czasami mam ochotę ich poinformować, a z drugiej strony myśl, czy nie uraziłoby ich to psychicznie. Czasami boje się, że może gdzieś jestem ja, w końcu nie jestem nazbyt lubiana. Gdybym zobaczyła tam siebie i takie komentarze - to zrobiłabym wszystko, aby znaleźć i odwdzięczyć się temu człowiekowi - policja, prokurator oraz napaść na admina takiego portalu(w celu usunięcia, a nie zakrycia twarzy) z użytkownikami jaki należałoby pogardzić. Bo jeśli się śmiać, to z rzeczy, a nie drugiego człowieka, bo czy chcieliby wystąpić na jego miejscu? Odpowiedzcie sobie sami. Ja wiem co myślę i wolę mieć większą klasę.
07.11.2011 o godz. 20:56
Nie ma co mówić, kolejny miesiąc i kolejne starania wzięcia się w garść. Staram się coś robić, coś zmienić - działać, bo chce mieć wystarczająco pieniędzy. Nie muszę być jakaś specjalnie bogata, znaczy być milionerką, chce mieć tyle by móc spokojnie żyć. Być na tyle inteligentną, aby mnie szanowano. Czego, więc chcę? Spokoju, rozsądku, umiaru, wiedzy, kasy, a przede wszystkim miłości i szacunku. Na początek zaczynam się uczyć języków z fullrecallem, widzę, że zaczyna działać, oby tak dalej...

W tym słonecznym, choć chłodnym dniu, życzę wszystkim udanego dnia :)

Tagi: myśli next
07.11.2011 o godz. 10:17
Ostatnio czytałam o planowaniu płci dziecka, tak z czystej ciekawości, bo na razie nie planuje dzieci. Czytam sobie o tym jak jeść, aż tu piszą po chińskich tablicach płci i o cyklu polaryzacji jajeczka, no pierwsze co słyszę. W szkole tego nie uczą, tylko o cyklu miesiączki i zabezpieczeniach, a to jest naprawdę ciekawe. Nie pomyślałabym, że komórka działa jak jakiś elektron, czy proton, jak zwał tak zwał, właściwie jak coś co ładuje się raz tak, a raz tak i przyciąga męskie, albo damskie plemniki - to zadziwiające. W szkole, oprócz ścisłego trzymania się materiału wg książki powinny być przedstawione ciekawostki, aby wzbudzić zainteresowanie uczniów i odsyłanie do naprawdę ciekawych książek. Szkoda, że nauczyciele wolą w większości klepać, aby wyklepać, i ciągle to samo.
30.10.2011 o godz. 10:00
Postanowiłam zrobić renowacje biurka. Jest stare, ale nie zabytkowe. Oklejone poniszczoną, co więcej miejscami już rozerwaną okleiną. Totalna masakra, wstyd do pokoju kogokolwiek wpuszczać i lepiej je kocem zakryć. Wczoraj z chłopakiem obrabialiśmy blat. Zerwać okleinę to pikuś, ale ścieranie papierem ściernym grubej warstwy kleju, nie jest zbyt przyjemne. Na blacie biała płyta to i klej nie wnikający w nią, a reszta - deski, co tu gadać? Trzeba je oczyścić papierem ściernym - innych specyfików nie posiadam. Dopiero potem malowanie. Mnóstwo roboty, ale wizja nowego desingu biurka będzie lepiej pasować do pokoju. Tylko dlaczego te biurko takie wieeeelkie?

PS: Najbardziej osobiste notki tylko dla znajomych.
24.10.2011 o godz. 10:11
No i zrobiłam to co postanowiłam. Czy żałuje? Na razie nic mi o tym nie wiadomo. Teraz siedzę i marnuje czas, zostaje mistrzem marnotrawstwa. Jak się wziąć w garść?!
Tagi: myśli
11.10.2011 o godz. 17:30
Przez kilka dni nie miałam transferu, ale już jestem. Jestem tu i myślami dalej przy poniższej piosence z poprzedniej notki. Tam jest taki fragment, który jest interesującym pomysłem:
Myślę, wiesz-może podłoże im bombę.
Myślę, wiesz-może to zrobi im dobrze.
Ej zniszczę nadajnik, zrobię to na ich oczach...

A tak na poważnie, to zdecydowałam co zrobię, a raz się żyje. Bomby nie zrobię, ale jeszcze jest jedno wyjście, które nikt nie pochwala. Nie wiem co z tego wyjdzie, ale myślę, że to moja decyzja o nazwie "koniec" w domyśle wszystkiego - jest również rozwiązaniem. Już tego dłużej nie wytrzymam. Życie rzuca mi piaskiem w oczy, ludzie o mnie gadają - a czyje to życie? ich? Nie mam przyjaciół, nie mam grupy wsparcia, nikt nie może mi naprawdę pomóc, a ja nie mogę liczyć na pomoc innych. Nikt we mnie nie wierzy, co z tego, że ja wierze. Wszystko mnie przerasta płacz-krzyk-płacz-krzyk i tak w koło. Nikt nie zdaje sobie sprawy, że nie jest łatwo, że to nie licealna sielanka, tylko jedne z listy trudniejszych kierunków. Nikt nie chce mojego szczęścia? Gdybym miała szczęście mogłabym się nim podzielić, ale każdy myśli "egoistka". Każdy obserwuje mój ruch. Moje życie na wsi to totalny "Big Brother", lub coś w tym stylu. Nie chce takiego życia, nie chce być tematem. Jak to William Shakespear napisał:
Be, or not to be, that is the question...


05.10.2011 o godz. 08:49
Myślałam, że nie może być gorzej, a jest. Co idę to dowiaduje się coś nowego. Nie czuje się najlepiej, od tego wszystkiego dostaje ataków pt. "nie dobrze mi" na tle zdrowotnym. Wszystko nie po mojej myśli. Dowiedziałam się, że nie mogę zaliczać tego w innym semestrze, że muszę chodzić w tym. To jakiś bezsens, bo im to różnicy nie robi, a mi owszem. No, ale niestety to im mało, bo dziekan może mimo, że wszystko inne mam zaliczone może cofnąć mnie na drugi semestr. Czyli chodzenie ponownie, zamiast pozwolić na równoległą powtórkę. No kurwa ja się pytam co to ma być? To chore, chory system, popaprana Polska. Czasami żałuje, że nie urodziłam się w Ameryce. Wolność po wypowiedzi, zarobki, no i pewnie zaprzyjaźniłabym się z jakimiś dziwadłami. Przynajmniej bym miała, więcej możliwości. Do szału doprowadza mnie Kaczyński mówiący, że "Polska nie jest państwem prawa". Co on do cholery wie o życiu?! Polska to państwo, gdzie rządzi władza i prawo jest dla władzy, a przeciwko uczciwym ludziom, którzy mają spełniać obowiązki, a ich prawa nie są przestrzegane, co więcej wykorzystywane przeciwko im. Polska to prawa i regulaminy, które utrudniają życie. Co to ma być, że jak ktoś idzie na studia ze wsi, dojeżdża, to mu jeszcze kłody pod nogi? No, a jeszcze dziewczyna na studiach typowo męskich. No jak dyskryminacja, zamiast pomóc zniechęcają. Nie chce cofania, to tak jak jakbym bez sensu jeździła pół roku, a ile to pieniędzy? Tylko zrezygnować, a z drugiej strony hańba, wstyd i dyshonor. Co by kto zrobił na moim miejscu? Jak postąpić, by zaznać spokoju? Na razie zostaje tylko podanie. Co zrobić, gdy cofną? Czy obawiać się tego? Tysiące pytań, na które nie potrafię odpowiedzieć. Dlaczego los postawił mnie w tak trudnej sytuacji? Czy to ma sens? Szkoda, że teraz zaczyna się ciekawiej. Doktorek, który klnie na zajęciach, to istny luzak, że chce się słuchać. Nauka włamywania się do systemu, jakieś kruczki, no szkoda było by to stracić, a z drugiej strony czy jest sens, właściwie za bardzo mnie to nie kręci i robię tylko na papier.



29.09.2011 o godz. 12:30
Dziś jestem w wyjątkowo lepszym humorze, jeden problem rozwiązany. Baa myślałam, że będę musiała lecieć do wykładowcy, a tu odpowiedź, że dostałam bdb, czyli piąteczka. Prawie z krzesła spadłam. Zaskoczenie, ale pozmienianie to po swojemu i opracowanie, żeby wiedzieć o czym to właściwie jest - masa roboty, przy okazji się nauczyłam. Teraz śmignąć po wpisy. No i jeszcze jeden przedmiot pozostał na głowie. Fakt, faktem, nie uniknę płacenie ogromnej jak dla pustych kieszeni kwoty, ale przynajmniej postaram się, żeby było po mojemu i nie tracić zbyt wiele zajęć. Dobrze byłoby jakby można by to było zaliczać w następnym semestrze, a nie teraz, bo nie mam kasy, no i znaleźć pracę przed i pierwsze co zrobić to nie oddać wypłaty na pierwszą życiową prawdziwą głupotę. Jakbym chodziła musiałabym zapłacić 1/5 tego, a tak? Grrr... trzeba pojechać i składać podania jakby po dobroci nie chcieli pozwolić. Mimo tego drugiego przedmiotu, piąteczka bardzo motywująca i poprawiła mi nieco nastrój, chociaż na dzień.
19.09.2011 o godz. 16:39
Czuje się przygnębiona, zdołowana i okropnie smutna. Płakanie nad tortem i kieliszkiem szampana - tak wyglądały moje urodziny. Dostałam życzenia z wami od około 25 osób, ilu w tym realnych znajomych z którymi rozmawiałam trzech. Tylko trzech, a gdzie pozostali?! No kilku znało mnie z widzenia, ale większość wirtualna. Strasznie mnie to dobiło. Poczułam się naprawdę samotna i niepotrzebna, jakbym była rzadkim gatunkiem, który znają tylko nie liczni. To straszne, że kiedyś znali i się śmiali, a teraz niemal nikogo nie ma.

To smutne, bo ja istnieję, a cały świat ucieka przede mną.

W dodatku wizja nierozwiązanych problemów i wiadomość o biednym kotku, który niestety spotkał śmierć... Mam wrażenie, że wczoraj przyszedł się pożegnać. Pokazał się i odszedł, a ja nie mogłam już mu pomóc. Pamiętam jak kiedyś opisywałam sytuacje motyla i zostałam wyśmiana, że to głupota, że jestem nienormalna, a jestem tylko wrażliwa. Chce mi się tylko płakać. Nikt nie widzi drobnych smutnych spraw, po których wczuciu się, aż serce pęka. Cały umysł jest smutny, robi coś banalnego i nie czuje tego, i nawet najlepszy żart nie pomoże, więc zostaje wierzyć w poprawę z czasem. Smutno mi, bo nie czuje się pewnie i te studia przyprawiają mnie o wypadanie włosów.

Nie mam ochoty kontynuować tej notki - duchowe przygnębienie wszystko utrudnia.
17.09.2011 o godz. 13:50
joyau
Chaos to porządek, którego nie rozumiemy
Skąd: Poland
O mnie: Zaczynam tam gdzie egzystuję, używam tego, co mam i czynię to, co mogę, ażeby uzyskać to - co chce osiągnąć. W samotności przemierzam swoją drogę, aby spotkać tych, którzy to docenią, aby przekonać się, że moje wysiłki nie pójdą na marne. Wiem jedno, pewnego czasu roznieci się coś, co odmieni moje trywialne życie...poza tym jeśli chcesz napisać wiadomość prywatną proszę przeczytać selekcje.
statystyki
  • Czas na Bloblo: 9 dni 8 godzin 43 minuty
  • Napisanych notek: 245
  • Komentował: 247 razy
  • Zebranych komentarzy: 333
  • Ostatni wpis: 26.01.12, 10:36
  • Wpis średnio co: 53 godziny
  • Profil odwiedzono: 82999 razy
  • Ilość avatarów: 95
  • Ilość zdjęć: 142
  • Ilość filmów: 15
  • Ilość logowań: 195
  • Ostatnie logowanie: 26.01.12, 10:12
  • Ostatnio odwiedzili: Plasticine, Blondie, Nasty, mimmi, oscartin, Bailey, kara2348, DobreSciagi, niezapomnijmnie, poogodynka
sekcja użytkownika
Darmowa Bramka SMS

L I N K I
Moje artykuły
Kursory na bloga
Moje ulubione cytaty

"Bo czymże świętość, jak nie czystym trwaniem, Wiecznym natchnieniem - i wiecznym kochaniem."
Wincenty Pol

"Chciałem powiedzieć światu tylko jedno słowo. Ponieważ nie potrafiłem tego, stałem się pisarzem."
Stanisław Jerzy Lec

"Bije zegar godziny, my wtedy mawiamy: "Jak ten czas szybko mija" - a to my mijamy. "
Stanisław Jachowicz

"Co skraca mi czas? - Działanie! Co wydłuża go niemiłosiernie? - Bezczynność!"
Johann Wolfgang Goethe

"Istnieją dwa powody, które nie pozwalają ludziom spełnić swoich marzeń. Najczęściej po prostu uważają je za nierealne. A czasem na skutek nagłej zmiany losu pojmują, że spełnienie marzeń staje się możliwe w chwili, gdy się tego najmniej spodziewają. Wtedy jednak budzi się w nich strach przed wejściem na ścieżkę, która prowadzi w nieznane, strach przed życiem rzucającym nowe wyzwania, strach przed utratą na zawsze tego, do czego przywykli. "
Paulo Coelho